Dla partii politycznej nie każdy dodatkowy procent poparcia oznacza to samo, niektóre dodatkowe procenty są cenniejsze niż pozostałe. Analizujemy, jak na podział mandatów wpływa wzrost poparcia dla partii, które miałyby 5,5%, 7,5% oraz 10% poparcia i sprawdzamy, ile dzięki dodatkowemu poparciu mogłyby zyskać mandatów.
Na początku musimy zacząć od tego, że samo przekroczenie 5% progu wyborczego nie oznacza jeszcze pełnego sukcesu wyborczego. Partia wchodzi do Sejmu i otrzymuje finansowanie z państwa, ale najczęściej oznacza to zbyt małą liczbę posłów, by utworzyć klub w Sejmie (minimum 15 posłów). Historycznie Konfederacja w 2019 roku otrzymała 6,8% poparcia i wprowadziła tylko 11 posłów, co oznacza bardzo niekorzystny podział mandatów i niewspółmiernie małą nagrodę za 1 200 000 głosów. PSL w 2015 roku otrzymał niewiele ponad 5,10% i otrzymał 16 posłów, co porównując do sytuacji Konfederacji, można potraktować jako dobry wynik. Później w trakcie kadencji PSL musiał intensywnie bronić swojego klubu poselskiego i posiłkować się transferami z innych partii.
Przeanalizowaliśmy jak obecnie wyniki w wyborach na poziomie 5,5%, 7,5% oraz 10% wpływałyby na wyniki Konfederacji, Lewicy oraz Polska 2050 i wynik z którego poziomu byłby dla tych partii korzystny pod względem podziału mandatów.
Poparcia na poziomie 5,5%
Zacznijmy od wyniku 5,5%, czyli tuż po przekroczeniu progu wyborczego. Co ciekawe obecnie przy wyniku 5,5% najkorzystniej w mandatach wypada Konfederacja (12 mandatów). Lewica z wynikiem 5,5% mogłaby liczyć na 8 mandatów a Polska 2050 na 9 mandatów.
Mandaty - wynik 5,5%
Żadna z partii nie mogłaby liczyć na powołanie klubu, a tak mała liczba mandatów wynika z tego, że mimo przekroczenia progu wyborczego w skali kraju realny próg wyborczy partie te przekraczają tylko w średnio co czwartym okręgu wyborczym. Widać też jak zmieniła się struktura wyborców Konfederacji od wyborów w 2019 roku (jest ona mniej rozproszona) która pozwala tej partii na zdobycie mandatów w okręgach na południu kraju.
Jeśli chodzi natomiast o województwa, to poszczególne partie mogłyby liczyć na następujący rozkład mandatów:
Lewica: po 2 mandaty w województwach dolnośląskim, mazowieckim, śląskim oraz po 1 mandacie w łódzkim i małopolskim.
Polska 2050: mazowieckie (2 mandaty), dolnośląskie, lubelskie, lubuskie, małopolskie, podlaskie, pomorskie i świętokrzyskie po 1 mandacie.
Konfederacja: małopolskie (3 mandaty), lubelskie, mazowieckie, podkarpackie (po dwa mandaty) oraz po jednym mandacie dolnośląskie, podlaskie i świętokrzyskie.
Poparcie na poziomie 7,5%
Co zmienia się dla tych partii, gdy ich poparcie wzrasta do 7,5%, czyli o 2 p.p. (prawie o ⅓ w stosunku do wyniku 5,5%)? Czy liczba mandatów rośnie proporcjonalnie?
W przypadku Konfederacji mogłaby ona liczyć na 26 mandatów, Polska 2050 na 27 miejsc a Lewica na 24 mandaty, czyli wzrost o 2.p.p. oznacza dla Konfederacji wzrost o 14 mandatów, dla Polska 2050 o 18 mandatów a dla Lewicy o 16 mandatów. Najwięcej zyskuje Polska 2050, dokładnie trzykrotnie, mimo że poparcie rośnie tylko o ⅓. W przypadku Lewicy wzrost jest też trzykrotny a Konfederacji nieco ponad dwukrotny.
Mandaty - wynik 7,5%
Mandaty - wzrost między wynikiem 5,5% a 7,5%
Jak widać, warto postarać się o te dodatkowe 2 p.p., będąc w okolicach progu wyborczego. Oznacza to też, że ewentualne sojusze wyborcze, które mogą dodać więcej głosów, bardzo opłacają się partiom w okolicach progu wyborczego, dlatego też usilnie PSl poszukuje sojuszników czy w partii Gowina, czy w innych mniejszych partiach (PSL wyjątkowo dobrze wyszedł na sojuszu z Kukizem w 2019 roku).
Warto też pamiętać, że nawet wynik 7,5% co przy obecnej frekwencji oznacza ponad 1 300 000 głosów, nie oznacza gwarancji przekroczenia realnego progu wyborczego średnio w nieco poniżej połowie okręgów wyborczych do Sejmu. Lewica nawet z wynikiem 7,5% nadal nie miałaby mandatów na Podkarpaciu i w podlaskim zdobywając po trzy mandaty w mazowieckim, śląskim i dolnośląskim. Polska 2050 miałaby posłów we wszystkich województwach a najwięcej, bo 3 w mazowieckim, śląskim i wielkopolskim. Konfederacja nie miałaby posłów w kujawsko-pomorskim, lubuskim i zachodniopomorskim, ale za to miałaby aż 4 posłów z Mazowsza i Małopolski oraz po trzech z Podkarpacia i województwa śląskiego. Jak widać, inna struktura poparcia dla tych trzech partii wpływa na ich różne rozłożenie mandatów.
Poparcie na poziomie 10%
Teraz przeanalizujmy sytuację, gdy partie osiągają 10% poparcia. Przy tym wyniku Lewica mogłaby liczyć na 41 mandatów, Konfederacja na 47 mandatów a Polska 2050 na 42 mandaty co oznacza wzrost dla Lewicy o 17 mandatów dla Konfederacji o 21 mandatów a dla Polski 2050 o 15 mandatów. Pamiętajmy przy tym, że wzrost poparcia z 7,5% do 10% to dokładnie wzrost o ⅓ poparcia.
Mandaty - wynik 10%
Mandaty - wzrost między wynikiem 7,5% a 10%
Wzrosty liczby mandatów nie są już tak duże, jak przy wzroście z 5,5% do 7,5%, ale nadal przewyższają wzrost poparcia. W przypadku Konfederacji ten przyrost mandatów jest prawie dwukrotny.
Nawet przy poparciu 10% co oznacza prawie 2 000 000 wyborców, partie nie wszędzie miałyby swoich posłów, a to oznacza, że nie wszędzie przekraczają realny próg wyborczy.
Lewica byłaby bez posłów w okręgach numer: 12, 14, 15, 17 i 22. Polska 2050 byłaby bez posła w okręgach numer 10 i 17, a Konfederacja byłaby bez posłów w okręgach numer 28, 39 oraz 40.

Jak widać takie, a nie inne skonstruowanie ordynacji wyborczej nie traktuje głosów wyborców w ten sam sposób, a wraz ze wzrostem poparcia wzrost mandatów nie jest proporcjonalny. Kluczowe mogą wydawać się tu dwa opisane progi: wzrost z 5,5% do 7,5% który dodaje prawie trzy razy więcej mandatów oraz wzrost z 7,5% do 10%, który bliski jest dwukrotnemu zwiększeniu mandatów i co ważne przydziela te mandaty w prawie wszystkich okręgach wyborczych. Szczególnie jeśli chodzi o Lewicę i Konfederację to czy te partie walczą o dodatkowe poparcie, będzie miało kluczowe znaczenie dla przyszłej koalicji rządzącej. Dodatkowe 20 mandatów dla Lewicy lub Konfederacji może zadecydować czy w Polsce będzie rządzić koalicja PiS z Konfederacją, czy opozycyjna złożona z KO, Polska 2050 i Lewicy.
Łukasz Pawłowski
Prezes OGB