W tym roku minie 20 lat od rozmowy Lwa Rywina z Adamem Michnikiem, która zapoczątkowała jedną z największych afer korupcyjnych w III Rzeczpospolitej. Na jej skutek wielu polityków i organów państwa straciło zaufanie opinii publicznej, ale zostało również zapoczątkowanych kilka błyskotliwych politycznych karier. Sprawdzamy, jak afera Rywina odbiła się w sondażach, w których niczym w soczewce widać nastroje polityczne Polaków.
Przypomnijmy pokrótce, na czym właściwie polegała afera Rywina i o co chodziło w całym zamieszaniu wokół komisji śledczej. W lipcu 2002 roku, kiedy urząd premiera sprawował Leszek Miller, trwały prace nad nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji. Jeden z zapisów miał zabraniać właścicielowi ogólnopolskiego dziennika posiadania również stacji telewizyjnej. Było to sprzeczne z interesami spółki Agora, która według medialnych doniesień zamierzała zakupić stację Polsat lub TVP2, w razie gdyby ta druga została sprywatyzowana.
“Przychodzi Rywin do Michnika”
To właśnie wtedy do Adama Michnika, naczelnego Gazety Wyborczej, przyszedł Lew Rywin – producent filmowy, biznesmen i potentat medialny. Powołując się na powiązania z “grupą trzymającą władzę”, zaproponował, że wpłynie na kształt ustawy, tak aby była ona korzystna dla spółki. W zamian miał otrzymać 17,5 miliona zł oraz stanowisko w zakupionej stacji telewizyjnej. Michnik nagrał rozmowę i jeszcze tego samego dnia miał spotkać się z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim i prezesem Rady Ministrów Leszkiem Millerem. Ustawa została przyjęta w kształcie korzystnym dla Agory, jednak sprawa pozostawiła wiele niewiadomych. Afera wybuchła pod koniec roku, kiedy Adam Michnik zdecydował się upublicznić sprawę na łamach Wyborczej. Artykuł Pawła Smoleńskiego (jak się potem okazało, pomijający część nagrań) wstrząsnął polską sceną polityczną. Na wniosek PiS powołano wówczas sejmową komisję śledczą, która miała zbadać sprawę. Przesłuchanych zostało kilkadziesiąt osób, m in. Adam Michnik, Leszek Miller, czy osoby z jego rządu, a poczynania komisji śledziły miliony widzów. Prace komisji zakończyły się w maju 2004 roku, kiedy Sejm przyjął sprawozdanie przygotowane przez Zbigniewa Ziobrę. Wynikało z niego, że za sprawą stoi “grupa trzymająca władzę”, do której oprócz Millera miała należeć także Aleksandra Jakubowska, Lech Nikolski, Włodzimierz Czarzasty oraz prezes TVP Robert Kwiatkowski. Postulował postawienie m. in. Leszka Millera czy Aleksandra Kwaśniewskiego przed Trybunałem Stanu, do czego jednak nigdy nie doszło.
Leszek Miller i jego rząd
Miller objął funkcję premiera w październiku 2001 roku. Przez pierwszych kilka miesięcy był dobrze postrzegany przez społeczeństwo, co wynika chociażby z badania CBOS z czerwca 2002 roku. Według sondażu, tuż po objęciu urzędu, Leszek Miller cieszył się szczytowym, 65-procentowym zaufaniem. Trwało to niedługo, jednak po pół roku urzędowania premierowi ufało 50% społeczeństwa (nie wliczono osób niezdecydowanych i deklarujących stosunek obojętny). Największa część badanych określiła premiera jako człowieka inteligentnego (72%), cieszącego się dobrą prezencją (63%) oraz kompetentnego (62%). Silną lub umiarkowaną aprobatę dla premiera zadeklarowało 56% badanych, a dezaprobatę – 39%.
Niecały rok później, w kwietniu 2003 roku ukazało się kolejne badanie CBOS-u, opublikowane specjalnie w kontekście afery Rywina. Pokazuje ono zupełne odwrócenie tego, co miało miejsce niedługo po objęciu rządów przez Leszka Millera. W marcu zaufanie dla niego deklarowało 27% ankietowanych, 45% mu nie ufało, a 28% nie miało zdania na ten temat. Sytuacja premiera uległa pogorszeniu na przełomie marca i kwietnia, po tym jak Miller został przesłuchany przez zasiadającego w komisji Zbigniewa Ziobrę. Wówczas już tylko 16% ufało premierowi, liczba nieufnych wobec niego wzrosła do 58%, a liczba osób nie potrafiących określić swojego zdania spadła o 2 punkty procentowe.
W marcu 2002 roku rząd Leszka Millera miał podobną liczbę zwolenników (30%), co przeciwników (28%). Obojętny stosunek do jego rządu deklarowało 36% respondentów. w ciągu kolejnego roku sukcesywnie malała liczba jego zwolenników, a rosła liczba przeciwników. Odsetek tych ostatnich wzrósł pomiędzy styczniem a lutym 2003, kiedy swoje działania rozpoczynała komisja śledcza, o 6 punktów procentowych. W marcu 2003 roku, kiedy już znana była sprawa afery Rywina, ale komisja nie przesłuchała jeszcze większości osób, poparcie dla rządu Millera deklarowało 24% respondentów. Nie popierało go 33%, natomiast większość, czyli 39% pozostała obojętna. Najgorszy czas dla wizerunku obozu rządzącego miał dopiero nadejść.
Poparcie partii politycznych
W wyborach parlamentarnych z 2001 roku spektakularne zwycięstwo odniósł Sojusz Lewicy Demokratycznej połączony koalicją z Unią Pracy – zdobyli 41,4% głosów. Na drugim miejscu znalazła się Platforma Obywatelska z 12,68% poparcia. Trzecią lokatę zajęła Samoobrona (10,20%), a czwartą PiS (9,5%). Pozostałe partie, jakie weszły do Sejmu (nie licząc mniejszości niemieckiej) to PSL (8,98%) i Liga Polskich Rodzin (7,87%).
Jak afera Rywina zmieniła poparcie dla partii politycznych? Dwa lata później, we wrześniu 2003 roku, deklarowane poparcie SLD było już mniejsze o połowę i zrównało się z poparciem dla PO (21%). Obie partie doganiał PiS (18%), nieco mniejsze notowania miała Samoobrona (9%), PSL i LPR (po 7%).
W ciągu kolejnego półrocza notowania SLD systematycznie spadały, aż w marcu 2004 roku poparcie dla partii wyniosło zaledwie 10%. Sukcesywnie rosło poparcie dla PO (27% w marcu), natomiast liczba popierających PiS najpierw spadła nawet do 9% w lutym, a następnie podniosła się do 15% w marcu. Wzmocniła się pozycja Samoobrony – w marcu popierało ją już 25% ankietowanych. Poparcie dla LPR pozostało na poziomie 7%, a dla PSL spadło do 4%.
Wybory parlamentarne, które odbyły się półtora roku później, pokazały że SLD nie podniosła się ze swojej porażki – partia zdobyła zaledwie 11,31%. Wybory w 2005 roku wygrał PiS z wynikiem 26,99% głosów, a PO zdobyła 24,14% poparcia.
Inne postacie Rywingate
Podczas przesłuchań komisji śledczej głośna postacią był Zbigniew Ziobro. To on zasłynął ze słownych utarczek z Millerem i Michnikiem. Po sprawie Rywina jego kariera nabrała tempa, aż w 2005 roku został ministrem sprawiedliwości w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza.
Kolejną osobą, której popularność przyniosła praca w komisji śledczej, jest Jan Rokita, który w momencie wybuchu afery był posłem Platformy Obywatelskiej. Według badania CBOS-u z lipca 2003 dotyczącego zaufania do polityków, ufało mu 45% respondentów. Wyprzedzali go tylko bracia Kaczyńscy i prezydent Kwaśniewski. W grudniu 2004 ufał mu prawie co drugi ankietowany (49%). Rokita nie zrobił jednak tak zawrotnej kariery politycznej, jak Zbigniew Ziobro. W latach 2003-2005 pełnił za to funkcję przewodniczącego klubu PO.
Afera Rywina nie nadszarpnęła zbyt łatwo ugruntowanej reputacji Aleksandra Kwaśniewskiego. W połowie 2003 roku nadal cieszył się zaufaniem aż 78% ankietowanych. Jednak w grudniu 2004 roku ufało mu już o wiele mniej, bo 60% Polaków.
Zaufanie do polityków - VII 2003
Wydarzenia sprzed kilkunastu lat pokazują, jak wiele może zmienić ujawnienie skandalu korupcyjnego, nawet jeśli – przynajmniej teoretycznie – nie dotyka on obywateli. Gwałtowny spadek poparcia dla premiera i obozu władzy, a wzrost popularności osób zasiadających w komisji, to tylko niektóre efekty tamtych wydarzeń. Skutki okazują się być o wiele bardziej długofalowe. SLD już nigdy nie podźwignęło się ze swojej politycznej porażki, a PiS i PO zaczęły piąć się w górę. Zbigniew Ziobro, jak się potem okazało, nie powiedział jeszcze swojego ostatniego słowa, kiedy w 2007 roku ustępował z funkcji ministra sprawiedliwości. Dziewięć lat później ponownie objął to stanowisko i sprawuje je do dziś, czego pokłosiem jest chociażby kryzys wokół sądownictwa.
Skandal nadwyrężył też opinię Gazety Wyborczej, jednak zdania na temat zaangażowania redaktora Michnika w sprawę nadal są podzielone. Afera Rywina odsłoniła część kulisów powiązań władzy z biznesem na początku pierwszej dekady XXI wieku, Z perspektywy czasu można się jednak zastanawiać, czy samo jej ujawnienie, a w konsekwencji powołanie komisji śledczej, nie wywołało jeszcze większej lawiny, po której ziemia trzęsie się do dziś.